Mieszkańcy Koszalina przecierają oczy ze zdumienia. Dzisiaj o świcie, tuż za Parkiem Wodnym, fotopułapka zarejestrowała dzika, który wymyka się wszelkiej skali. Gigantyczny odyniec, roboczo nazwany przez leśników „Gulliverem”, został uwieczniony w momencie, gdy z ciekawością przyglądał się okolicy, wyglądając zza znaku z nazwą naszego miasta.
Na skróty:
Mega Dzik na Górze Chełmskiej
Z relacji świadków, którzy rzekomo widzieli zwierzę, wynika, że dzik sięga grzbietem niemal do drugiego piętra.
„Szedłem rano z psem w stronę Góry Chełmskiej. Nagle usłyszałem tępy łoskot, jakby jechał walec drogowy. Zza drzew wychylił się wieli ryj. Pies nawet nie szczeknął, po prostu uciekł. Idę go właśnie szukać!” – relacjonuje pan Marian, mieszkaniec Koszalina.
Zły stan dróg? To nie brak remontów, to Gulliver!
Pojawienie się Mega Dzika rzuca nowe światło na palący problem koszalińskiej infrastruktury. Eksperci sugerują, że to właśnie aktywność tego konkretnego osobnika odpowiada za fatalny stan wielu nawierzchni dróg w naszym mieście. Dziury w asfalcie to najpewniej nie efekt mrozu, lecz ślady po „tąpnięciach” racic Gullivera, gdy ten przechodzi przez jezdnię w poszukiwaniu żołędzi w koszalińskich parkach. Mega Dzik często poszukuje pożywienia w drogach gruntowych, tworząć w nich wielkie dziury. Z tego powodu remonty dróg, zwłaszcza gruntowych, zostaną z pewością odwołane do momentu złapania Gullivera.
Źródło: Pan Marian

